Wypij kawę i… zrób peeling!

Wypij kawę i… zrób peeling!

Wykonywanie peelingu jest stałym elementem pielęgnacji wielu z nas. Do jego zalet nie trzeba nikogo długo przekonywać. Oprócz dogłębnego oczyszczenia poprzez usunięcie martwego naskórka, peeling przynosi wiele innych korzyści: poprawia krążenie krwi i koloryt skóry, wygładza, redukuje cellulit, pozwala na lepsze wchłanianie się innych kosmetyków, np. balsamu. Regularnie wykonywany zapobiega wrastaniu włosków. Wykonywany dzień lub dwa przed goleniem czy depilacją zwiększa efektywność tych zabiegów dzięki dokładnemu oczyszczeniu skóry i odchyleniu włosków. Dobrze jest go również wykonać dzień przed aplikacją samoopalacza lub opalaniem natryskowym, co pozwoli nam cieszyć się równomierną opalenizną.

Rynek kosmetyczny zapewnia nam szeroki wybór peelingów do ciała: zarówno enzymatycznych jak i mechanicznych. Wśród tych ostatnich – zdecydowanie bardziej popularnych – znajdziemy peelingi cukrowe, solne, kawowe, z pestkami owoców, łupinami orzechów lub z granulkami. Gruboziarniste i drobnoziarniste. Gdy dodamy do tego ogromny wybór zapachów i kolorów – ciężko jest się na coś zdecydować.

A co, gdybym powiedziała Ci, że możesz samodzielnie przygotować peeling w domu? Składniki, które sama wybierzesz, satysfakcja z przygotowania, a do tego korzyść dla urody, portfela i środowiska i boski zapach. Nazywam go peelingiem “Zero waste coffee” 😀
A to dlatego, że do jego przygotowania służą mi zmielone ziarna kawy, z których wcześniej przygotowałam sobie ten niebiański napój.
Możesz powiedzieć: Ale chwila, moment! Nie parzę kawy w domu, skąd mam wziąć te fusy? Zawsze znajdzie się jakieś rozwiązanie: a to ktoś z rodziny odłoży nam takie fusy, a to koleżanka z pracy, zapalona kawoszka nam je przyniesie. Niektórzy nawet korzystają z bogatych zasobów zaprzyjaźnionych kawiarni.

Ja do parzenia kawy używam ekspresu przelewowego, odkładam więc kawę, gdy ta się zaparzy. Zwykle nie używam jej od razu, pozostawiam ją do wyschnięcia.
Przyznam, że stosuję wyjątkowo minimalistyczną formę peelingowego DIY. W pojemniczku po zużytym balsamie bądź szkle po peelingu mieszam przy pomocy szpatułki fusy i dodaję żelu pod prysznic. Bardziej nadają się tu żele o nieco rzadszej konsystencji – przy tych mega gęstych trzeba dodać wody i w moim odczuciu zużywam więcej żelu. Te rzadsze bezproblemowo, łatwo i szybko łączą się z kawą. To, ile żelu dodacie i czy będziecie powstałą mieszankę rozcieńczać zależy już od Waszych preferencji. Bardziej gęsty kawowy peeling będzie mocniejszy, ten mocniej rozcieńczony delikatniejszy dla skóry.

Oczywiście przepisów na domowy scrub kawowy jest mnóstwo.
Zamiast żelu możecie dodać oleju kokosowego, migdałowego, oliwy z oliwek czy najróżniejszych olejków. W wersji deluxe zamiast oleju proponowane są śmietana, miód lub rozgniecione awokado, choć osobiście uważam to już za sporą przesadę.

Działanie peelingu możecie podkręcić dodając do niego cukier (np. brązowym) lub gruboziarnistą sól morską.
Łyżeczka cynamonu dodana do naszej mieszanki wzmocni jej działanie antycellulitowe i rozgrzeje tkanki.
Kilka kropel ulubionego olejku eterycznego sprawi, że zabieg wprawi nas w jeszcze lepszy nastrój.
Możesz też dodać startej skórki pomarańczy lub cytryny.
Wszystko w zależności od Twoich preferencji, fantazji i aktualnych potrzeb.

Stosując kawowy peeling dostajemy w pakiecie (oprócz przyjemności stosowania) jędrną i gładką skórę, gdyż kofeina zawarta w kawie ma właściwości ujędrniające. Do tego przyśpiesza spalanie tłuszczu, pomoże zredukować cellulit (tu dla większego efektu warto zadbać też o odpowiednią dietę i ruch) i przeciwdziała przebarwieniom. Jest tylko jeden kruczek. Zawsze ten sam… Regularność! Peeling ciała należy wykonywać 1-2 razy w tygodniu, masując nim skórę kolistymi ruchami. Pamiętajmy jednak, by nie stosować peelingu na skórę podrażnioną, skaleczoną, z wysypką.
Peeling mechaniczny (zwłaszcza gruboziarnisty) nie jest wskazany, jeśli masz cerę naczynkową. Kawowego powinny unikać osoby nadwrażliwe na działanie kofeiny i kobiety w ciąży.

Niektórzy przygotowują także peeling kawowy do twarzy. Raz spróbowałam, ale moim zdaniem jest on jednak zbyt mocny przy delikatniejszej skórze twarzy.

W domu można przygotować także peeling solny i cukrowy – tu jednak nie działamy już w duchu zero waste. Jednak temat jest na tyle ciekawy, że wkrótce pojawią się artykuły także na ten temat 🙂

Podziel się swoją opinią

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Optimized by Optimole